mysl2a

Konferencja ks. Mariana Piątkowskiego z dnia 30 maja 1965 r. (fragment)

Najmądrzejsza postawa życiowa

Bóg dał nam jedno życie. Nie będzie go można powtórzyć. Nie będzie go można drugi raz lepiej przeżyć. To każe być poważnym. Tym bardziej, że od tego życia zależy cała wieczność: szczęśliwa lub przeklęta. Dokąd idę? Ku niebu? Ku piekłu? Niepewny jestem przyszłości i siebie. Przyszłości, bo idę jak we mgłę. Nie wiem, co będzie za chwile. Tak często nie umiem wybrać, a małe decyzje stanowią[czas]ożyciu i śmierci. Niepewny jestem siebie, bo nie mogę ręczyć, czy nie popełnię grzechu śmiertelnego i nie przegram życia.

Ale ja mam nie tylko się zbawić. Mam osiągnąć w wieczności wyznaczone przez Boga miejsce. Spełnić Boży plan obejmujący mnie i bliźnich. Mnie – zbudować z siebie pięknego człowieka. Bliźnich – pomóc im spełnić ich życiowe powołanie. Wobec tych zadań staję bezradny, jak niewidomy na nieznanej drodze. Niewidomy czyni najlepiej, gdy pozwoli prowadzić się komuś, do kogo ma zaufanie. Komuś, kto widzi i kto jest na tyle dobry, że go nie zwiedzie i na tyle silny, że zdoła go poprowadzić. Na wędrówkę w tajemniczą mgłę codziennej przyszłości dał nam Bóg kogoś, komu można z zaufaniem powierzyć swe życie. Kto poprowadzi lepiej, niż ktokolwiek inny na świecie. To Maryja. Jest mądra: z łaski Boga zna mój cel i ścieżkę, jaką Bóg chce mnie ku niemu wieść. Jest dobra: bezgranicznie życzliwa i nie zrazi się moją tępotą, słabością i grzechami. Jest potężna: każdą przeszkodę i zło potrafi odsunąć, każdą potrzebną pomoc i dobro uzyskać. Uczynię więcnajmądrzej, gdy jak niewidomy przewodnikowi, powiem Maryi: „Weź mnie za ręce iTy prowadź przez życie. Prowadź jak sama chcesz, prowadź dowolnie, bo wiem, że uczynisz to o wiele lepiej niż ja sam”. Kto tak odda się Maryi, uczyni najmądrzej. Bo Ona sama odda go Bogu. Maryja zawsze jest drogą, a celem jest Bóg. Kto Jej się oddaje, tego Ona oddaje Bogu. Taki człowiek nie przegra życia. Jeśli wierny będzie Maryi, uczyni w każdej chwili to, co najrozsądniejsze. Nigdy nie będzie się bał. Może uniknie przez to choroby nerwowej. Wielu ludzi dlatego choruje na nerwy, że nie chcą oddać się Bogu. Będzie szczęśliwy, na ile można być na tym świecie szczęśliwym.

 

Co znaczy oddać się Bogu przez Maryję?

Różne są stopnie związania się ludzi z Matką Bożą. Najniższy to sporadyczna modlitwa maryjna. Wyższy, to pamięć o Niej codzienna. Jeszcze wyższy to np. codzienny różaniec, dalej np. wstąpienie do zakonu poświęconego Jej czci. Ale najwyższym stopniem związku z Matką Bożą i zarazem najlepszym sposobem Jej uczczenia jest oddanie Jej siebie. Człowiek mówi do Niej tak: „Matko pragnę kochać Boga i ludzi. Chcę Bogu i ludziom najlepiej służyć. Ty również najbardziej tego pragniesz. Ty mnie tego najlepiej nauczysz. Ty możesz tak mną pokierować, że Bóg będzie miał z mojego życia najwięcej chwały. Mam do Ciebie pełne zaufanie. Dlatego oddaje się Tobie cały i na zawsze. Czynię z siebie dar dla Ciebie. Chcę być nie swój, ale Twój. Chcę pełnić wolę nie moją, ale Twoją, a tym samym Bożą”. Oddanie się Maryi jest to więc dar z siebie, ze swej osoby i z wszystkiego, co ją stanowi, złożony Bogu przez Maryję.

 

Dwa sposoby oddania się Bogu przez Maryję

Dwa są sposoby oddania się Maryi, a przez Nią Bogu. Pierwszy - to oddanie się w opiekę. Człowiek pragnie zapewnić sobie pomoc Najświętszej Panny i dlatego powierza Jej siebie. Prosi, by Ona go strzegła od zła, upraszała łaski, pomagała mu w życiu.Tak zwykle rodzice chrzestni oddają dziecko po chrzcie świętym. Tak dzieci oddają się Maryi w dzień pierwszej Komunii świętej.

Drugi - to oddanie się Maryi na własność i do Jej dyspozycji. Tu człowiek nie tylko chce, by Matka Boża jemu służyła, ale sam pragnie Jej służyć. Oddaje się na Jej służbę, by Ona go „wykorzystała” jak zechce. To drugie oddanie jest o wiele wyższe, bo bardziej bezinteresowne, bo jest prawdziwą miłością. Miłość szuka nie własnego dobra, ale dobra tego, kogo kocha. Kto tak się oddaje, tego może Ona swobodniej prowadzić. To Jej rozwiązuje ręce. Bo Matka Boża jest bardzo delikatna i nikomu się nie chce narzucać. Kto się tak oddaje, ten choć nie myśli o własnym dobru, zyskuje więcej niż ten, kto się oddaje tylko w opiekę. Kto się tak nie oddaje, wiele traci.

Maryja potrzebuje ludzi sobie oddanych, by Jej dopomogli w ratowaniu dusz. Mam Jej powiedzieć: „Oddaję się Tobie na własność. Możesz ze mną czynić co chcesz. Nawet to, co mi się nie podoba. Mógłbym czasem chcieć czegoś, co jest szkodliwe. Masz prawo mi na niektóre rzeczy nie pozwolić. Chcę Tobie służyć i pomóc Ci w ratowaniu dusz”.

To jest bardzo proste, a przecież bardzo skuteczne.Maryja rzeczywiście bierze w swoje ręce człowieka, który Jej się oddał. Bierze za niego odpowiedzialność. Prowadzi go po drogach sobie wiadomych. Prowadzi najmądrzej i najszczęśliwiej.

 

Refleksja:

Co skłania mnie do oddania się  Bogu przez Maryję?

Czy mam w sobie taką gotowość, by powiedzieć Maryi:

„Weź mnie za ręce i Ty prowadź przez życie. Prowadź jak sama chcesz, prowadź dowolnie, bo wiem, że uczynisz to o wiele lepiej niż ja sam. Oddaję się Tobie na własność. Możesz ze mną czynić co chcesz.Chcę Tobie służyć i pomóc Ci w ratowaniu dusz”.

Modlitwa:

Maryjo, weź mnie w swoje ręce i prowadź. Formuj we mnie „nowego” człowieka oddanego Tobie.

Początek strony